Czy tylko orka niszczy siedliska gryzoni?

Jeśli chodzi o metody agrotechniczne to mówi się często, że tylko orka jest w stanie zlikwidować siedliska gryzoni. Częściowo jest to słuszne stwierdzenie, bo faktycznie uprawa płużna radzi sobie bardzo dobrze z gryzoniami. Jednocześnie jednak błędne byłoby przekonanie, że w uprawie bezorkowej zaobserwuje się lawinowy wzrost populacji gryzoni. Wszystko zależy od tego, jakie narzędzia uprawowe mamy do dyspozycji. Generalnie każda głęboka uprawa, także tak bezorkowa, jest w stanie niszczyć ich siedliska. Natomiast rozwojowi gryzoni sprzyja uprawa płytka czy też daleko idące uproszczenia. Tak więc siedliska tych zwierząt niszczy uprawa płużna, jak również głęboszowanie. Dobrze radzi sobie z tym również agregat bezorkowy czy też gruber (na odpowiednich głębokościach). Niemniej bardzo płytki przejazd broną talerzową (np. na 5 cm) w żaden sposób nie ograniczy populacji gryzoni. Z drugiej strony warto podkreślić, że orka jest lepsza pod tym względem (w odniesieniu do niszczenia siedlisk gryzoni), że dobrze przykrywa resztki pożniwne, co powoduje, że gryzonie nie zasiedlają chętnie takich pól. Choć oczywiście także i w uprawie płużnej te mogą się pojawiać.
Myszy lubią ściółkę
Myszy bardzo chętnie zasiedlają te miejsca, gdzie na polach pozostaje dużo resztek po zbiorze. Rolnicy już w poprzednich sezonach sygnalizowali, że obserwują wzrost populacji gryzoni, co często wiązane było z obecnością międzyplonów. Ale bardzo licznie pojawiać się będą na każdym stanowisku, które jest bogate w biomasę. Także stalerzowana i pozostawiona na zimę kukurydza będzie chętnie zasiedlana przez te zwierzęta. Wszędzie tam, gdzie na powierzchni pozostaje ściółka, ryzyko uszkodzeń powodowanych przez gryzonie wzrasta.
Warto postawić tyczki spoczynkowe dla ptaków drapieżnych
A czy mamy inne metody aniżeli agrotechniczne, by ograniczyć liczebność tych szkodników w uprawach? Tutaj pojawiają się nasi naturalni sprzymierzeńcy. Na myszy już późna jesienią poluje sporo drapieżnych ptaków. To m.in. niektóre sowy, ale też ptaki zaliczające się do rodziny sokołowatych czy jastrzębiowatych. Tu wymienić warto chociażby myszołowa zwyczajnego. W ciągu roku tylko jeden myszołów może ograniczyć liczebność myszy o nawet 3 tys. sztuk.
Przy czym ptakom drapieżnym trzeba pomóc. I tak np. myszołów jest w stanie złowić znacznie więcej małych gryzoni, jeśli ma do dyspozycji punkty obserwacyjne. Jeśli na polu lub wokół niego brakuje naturalnych miejsc pozwalających na obserwację, ale też start do lotu czy samo lądowanie, to warto wykonać we własnym zakresie takie proste konstrukcje (np. tyczki spoczynkowe). Ilość tyczek powinna być dostosowana do danej powierzchni. Tu zauważmy, że ilość gryzoni zazwyczaj jest wyższa na tych polach, gdzie nie tylko pozostawionych jest sporo resztek pożniwnych, ale przede wszystkim tam, gdzie w pobliżu plantacji nie ma drzew i słupów, które sprzyjałyby obserwacji plantacji. Ptaki najczęściej są w stanie dostrzec gryzonie z 40 - 50 m., aczkolwiek niektóre doskonale wypatrują ofiarę, nawet bardzo drobnego gryzonia, z kilkuset metrów.
Źródło: www.farmer.pl





