Karol Dobrowolski: Urodzaj na samozbiory

W gminie Jastków (woj. lubelskie) w ciągu jednego dnia pojawił się tłum osób, które błyskawicznie zebrały całą paprykę z pola lokalnej rolniczki. W tym miesiącu mamy urodzaj takich przypadków. Czy samozbiory staną się masowym trendem jak powiedział jeden z rolników?

Samozbiory to element szerszego zjawiska znanego w wielu krajach Unii Europejskiej. Ma na celu budowę alternatywnych relacji na linii producent – konsument. Wykracza swą specyfiką poza funkcjonujące na rynku tradycyjne i sieciowe systemy dystrybucji świeżej żywności (głównie warzyw i owoców). Ma zastosowanie w sytuacji występującej sezonowo produkcji i jest dobrym pomysłem na wchłonięcie jej nadwyżek.

Choć jednak wolumen obrotów produktów ma raczej charakter marginalny. I nie jest w stanie na tym etapie funkcjonowania wpłynąć na zmianę wieloletnich czy nawet rocznych umów kontraktacyjnych. A tym samym relacji: producenci – przemysł przetwórczy. Jest częścią rosnącego znaczenia ekonomii społecznej. A nawet , jak to opisują media, chęci pomocy, solidarnośii z rolnikami, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji z powodu braku zbytu.

Gdyby jednak okazało się że ta sytuacja jest wykorzystywana przez np. sieci handlowe do tworzenia presji cenowej na producentów, to trzeba będzie się zastanowić nad nad mechanizmem obrony przed takim zjawiskiem. W drastycznych przypadkach być może nad bojkotem zakupu towarów u takich nieuczciwych graczy. Portale branżowe, konsumencki i media społecznościowe mogą odegrać rolę wręcz anioła stróża i zniechęcać do takich praktyk.

Samozbiory mogą być elementem budowy szerszego systemu lokalnej odporności gospodarczej. I choćby z tego powodu warto zastanowić się wspólnie nad marketingiem dla tego rodzaju aktywności gospodarczej.

Źródło: www.pprol.pl