PIORiN kontroluje sadzeniaki i stosowanie ŚOR. Nieprawidłowości grożą dotkliwymi karami

- Kwiecień to czas sadzenia ziemniaków – PIORiN sprawdza więc pochodzenie i zdrowotność materiału sadzeniakowego.
- Sprzedaż sadzeniaków z własnego rozmnożenia zagrożona jest karą grzywny od 2 do 12 tys. zł oraz opłatą sanacyjną wnosząca 200 proc. kwoty uzyskanej ze sprzedaży.
- PIORiN sprawdza również legalność i sposób stosowania środków ochrony roślin, a za nieprawidłowości w tym zakresie grozi grzywna nawet do 10 tysięcy złotych
Choć na przestrzeni ostatnich dekad znaczenie ziemniaka na polskich polach znacząco spadło, wciąż jest on u nas ważną gospodarczo rośliną. Wprawdzie areał rzędu 200 tys. ha - 211 tys. ha w ubiegłym sezonie i 192 tys. ha rok wcześniej – nie jest już imponujący, niemniej jednak ziemniak obecny jest wciąż w wielu gospodarstwach. Niestety, pojawiają się od czasu do czasu problemy z pochodzeniem i jakością sadzeniaka, które PIORiN stara się wykryć przed wprowadzeniem ziemniaków na rynek.
Dobry sadzeniak to podstawa.
Jak wskazują plantatorzy ziemniaka, dobry, zdrowy sadzeniak z pewnego źródła to podstawa powodzenia uprawy. Chodzi przede wszystkim o czystość fizyczną i odmianową oraz brak porażenia przez choroby. Niestety, jeśli agrofagi dostaną się na pole już na etapie sadzenia, walka z nimi będzie trudna i kosztowna, często przesądzająca o rentowności produkcji, zwłaszcza w obecnych trudnych czasach.
- Pewny, zdrowy sadzeniak to jest podstawa. Uważam, że przede wszystkim dobry sadzeniak to jest zdrowy ziemniak i lepszy plon – podkreśla Karol Wiśniewski, rolnik z powiatu toruńskiego w woj. kujawsko-pomorskim.
Kontrole PIORiN i możliwe kary.
Obecnie Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa prowadzi intensywne kontrole w terenie. Urzędnicy skupiają się zwłaszcza na ziemniakach sadzeniakowych – ich pochodzeniu oraz zdrowotności. Kontrole prowadzone są zwłaszcza w kierunku wykrycia mątwika ziemniaczanego oraz sprawców raka ziemniaka, bakteriozy pierścieniowej i śluzaka ziemniaka.
Dystrybutorzy sadzeniaków sprawdzani są ponadto pod kątem posiadania odpowiednich dokumentów, potwierdzających pochodzenie i zdrowotność materiału sadzeniakowego. Należy w tym miejscu przypomnieć, że obrót materiałem sadzeniakowym przez osoby nieuprawnione jest nielegalny, a tym właśnie jest sprzedaż sadzeniaków z własnego rozmnożenia sąsiadowi czy innym rolnikom poprzez np. aukcje internetowe. Warto wiedzieć, że czasy „wolnej amerykanki” mamy już dawno za sobą, a PIORiN od lat śledzi aukcje internetowe i wyłapuje rolników handlujących „na lewo” materiałem sadzeniakowym z własnego rozmnożenia, a za taką działalność grozi kara grzywny od 2 do 12 tys. zł oraz opłata sanacyjna wnosząca 200 proc. kwoty uzyskanej ze sprzedaży.
Nie można również zapomnieć, że PIORiN kontroluje również rejestr zabiegów agrotechnicznych czy legalność posiadanych w gospodarstwie środków ochrony roślin. Za nieprawidłowości w tym zakresie grozi z kolei kara grzywny od 500 do nawet 10000 zł.
Źródło: farmer.pl.





